niedziela, 23 marca 2014

Kerstin Gier - Czerwień Rubinu



Akcja: Kiedy kobieta przejmuje dowodzenie.

Kerstin Gier - Czerwień rubinu  


Tytuł: Czerwień rubinu

Autor: Kerstin Gier
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Egemont Polska Sp. z. o. o.

Co było gorsze? Zwariować czy naprawdę podróżować w czasie? Chyba to drugie, pomyślałam. Na to pierwsze pewnie można brać jakieś tabletki.

Po książkę sięgnęłam dzięki zachęcie koleżanki, która miała za sobą całą serie. Ja przeczytałam dopiero tę pierwszą część, ale druga już czeka na półce, a i po trzecią pewnie z przyjemnością sięgnę.

Zacznijmy od tego, że to nie jest jedna z tych ambitnych książek po których człowiek już nigdy nie będzie taki sam. Nie, to lekka, momentami dość banalna i przewidywalna powieść. Nie znaczy to, że oceniam ją "na nie", po prostu znaczy to, że nie można ją porównywać do "Mistrza i Małgorzaty", "Pachnidła", czy nawet "Igrzysk śmierci". To nie ten typ literatury. W każdym razie to dobra książka kiedy nie chce nam się specjalnie wytężać umysłu, kiedy jesteśmy zmęczeni, kiedy jest nam źle i chcemy wybrać się w podróż do innego świata.


Postanowiłam, że zmienię trochę system oceniania. Będzie pięć kategorii: fabuła, bohaterowie, styl i język, oryginalność, oraz ogólne wrażenie. Za każdą kategorię będę przyznawała maksymalnie 2 punkty, czyli w sumie 10.


1. Fabuła


Chyba najważniejsza część utworu. Nawet jeżeli utwór jest napisany pięknym językiem z marną fabułą nie stanie się dziełem sztuki. Motyw podróży w czasie jest dosyć popularny i często mamy z nim do czynienia. Tutaj główna bohaterka jest genetycznie obciążona koniecznością podróżowania w czasie. Nam to się wydaje świetne, ale jest to znacznie bardziej uciążliwe niż możemy przypuszczać. Normalnie osoby obciążone tym genem są do tego przygotowywane przez całe życie, ona jednak nie miała o tym pojęcia, myślała że to na jej siostrze spocznie ten obowiązek, jednak myliła się, wszyscy się mylili. Fabuła jest wciągająca, ciekawa, momentami nawet zaskakująca. Niestety wątki zaskakujące czytalnika nie są zbyt liczne i zdecydowanie zbyt często jest przewidywalna i oczywista, w dodatku bez świeżego polotu.



Wiem,że istnieją rzeczy na niebie i ziemi, których nie potrafimy sobie wytłumaczyć. Ale być może nadajemy tym rzeczom zbyt wielkie znaczenie, zajmując się nimi tak mocno.

Punkty: 1,5

2. Bohaterowie 


Główna bohaterka Gwendolyn budzi sympatię, ale jednak nie jest zbyt dobrze wykreowaną postacią. Jak gdzieś przeczytałam to kolejna książka w której dziewczyna nie wyszkolona, o przeciętnej inteligencji i wiedzy wszystkich zaskakuje wszystkich i okazuje się silna i odważna. Trochę to wszystko oderwane od rzeczywistości i nie trzymające się kupy. W dodatku ma bardzo prostą, niezbyt złożoną osobowość. Tworząc ją, autorka zdecydowanie się nie popisała. To samo Gideon, tajemniczy chłopak o trudnym dzieciństwie, złośliwy, a po czasie okazuje się całkiem w porządku. Nie, żebym nie lubiła takich postaci, to po prostu wciąż to samo. Natomiast trzeba przyznać, że autorka troszeczkę zrehabilitowała się innymi postaciami, już znacznie ciekawszymi i wartymi poznania. W dodatku ciężko było mi stwierdzić, komu ufać, a komu nie co naprawdę jest zaletą książki.


Punkty: 1


3. Styl i język.


Lekko, ładnie, w gruncie rzeczy nie ma na co narzekać. Oczywiście sporo tutaj było w rękach tłumacza, a więc w dużej mierze oceniam w tej chwili również jego. Mimo wszystko nie mogę dać dwóch punktów, z prostej przyczyny - nie był to język wyszukany, piękny, był po prostu zwyczajny.


Punkty: 1

4. Oryginalność. 

O ile podróżowanie w czasie jest strasznie banalne, przechodzone i wręcz już nudne, to tutaj trzeba zwrócić uwagę na coś jeszcze. Mimo jest w tym utworze coś nowego. Te kamienie, dziedziczenie genetyczne, te utrudnienia związane z podróżowaniem w czasie... chociaż sam motyw nie jest specjalnie oryginalny, ze względu na jego zastosowanie można przyznać jeden punkt.


Punkty: 1


5. Ogólne wrażenie


Jak już mówiłam, to zależy czego kto oczekuje, ale jeżeli chodzi o lekki utwór po ciężkim dniu - nie mam nic do zarzucenia


Punkty: 2


W sumie: 6,5 punktu.




„- Gotowa, Gwendolyn? - zapytał w końcu. Uśmiechnęłam się do niego. - Gotowa, jeśli i ty jesteś gotów.”



Recenzję dedykuje Sarci!

6 komentarzy:

  1. Oooo, dziekuję za dedykację <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam całą serię na półce, ale jeszcze się za nią nie zabrałam. Myślę, że może być fajnym, relaksującym czytadłem :-) Póki co jednak mam za sobą inną książkę z motywem podróży w czasie i chwilowo muszę odpocząć od tej tematyki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja ulubiona trylogia! Niezwykle wciągająca. :)

    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawie ją opisałaś. Z chęcią zaglądnąłbym do środka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo lubię ta serię, jest jedną z lepszych :) fajna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Nikumu.